Początek meczu był dosyć senny w wykonaniu obu zespołów. Pierwszy poważniejszy atak OKS-u odbył się dopiero w 17 minucie za sprawą Wociala i Stańczuka. Kolejne ataki naszej drużyny w pierwszej połowie nie przynosiły rezultatu a w 37 minucie Uzoma został ukarany żółtą kartką za faul na przeciwniku. Druga połowa także nie przyniosła rozstrzygnięcia bramkowego a pod koniec meczu trwała typowa "obrona Częstochowy" prowadzona przez zawodników Sokoła. Pierwsza strata punktów w tym sezonie stała się faktem. Zapis konferencji prasowej z trenerami obu zespołów:
Jak trenerzy oceniają ten mecz?
Mariusz Wilkowiecki: Wynik remisowy, aczkolwiek mówię - nie przyjechaliśmy tutaj po jeden punkt. W każdym meczu staramy się grać o zwycięstwo. No, tak się gra jak przeciwnik pozwala. Mogę powiedzieć że nie byliśmy lepsi, ale też nie byliśmy gorsi. Mieliśmy swoje szanse i sytuacje, wiedziałem, że gospodarze stworzą nam tu trudne warunki do prowadzenia gry otwartej, dlatego nastawiliśmy się na atak szybki i jeśli chodzi o dyscyplinę taktyczną to chłopaki to wypełniali. Ten punkt jest, aczkolwiek mam pretensje do zawodników, że nie wykorzystali 2-3 sytuacji, które mogły nam otworzyć drogę do bramki po kontratakach. Również bolączką jest, że kiedy mamy sytuację na strzał to my wykonujemy podanie. Mecz wiadomo - waleczny, wydaje mi się że pokazaliśmy się tu z jak najlepszej strony. Mamy tu zespół młodzieżowców, którzy stanowią ponad 50% drużyny, dlatego tak to wyglądało.
Dariusz Dźwigała: Ja na temat swojego zespołu to wolałbym się nie wypowiadać, bo czegoś takiego to ja jeszcze nie widziałem w naszym wykonaniu. Uważam że, słabszego zespołu już nie trafimy niż Sokół Aleksandrów Łódzki. Tam poza tym zawodnikiem z 20. i stoperem tym łysym, nie było pół zawodnika, który umie dobrze kopnąć piłkę i to bardzo tragicznie świadczy o moim zespole. Ja jestem w szoku, bo czegoś takiego to ja jeszcze nie widziałem. Ale nie będę oceniał swojego zespołu, bo nie było co oceniać. Ale ocenię sędziów. Nie robię tego nigdy, ale dzisiaj co wyczyniała ta trójka sędziowska. Bardziej ewidentnego karnego niż na Agu nie widziałem. Wpada mu bramkarz mało nie połamał mu żeber, pokazuje jeszcze faul w drugą stronę. Po prostu sędzia dostosował się dziś do poziomu spotkania. Obydwa zespoły nie grały dzisiaj w piłkę tylko w... no po prostu brak mi słów na poczynania jednych i drugich.
|